Szukaj

To już 2 miesiące razem!

Marysia, 18 listopad 2019
To już 2 miesiące razem!

Nasz syn właśnie skończył 2 miesiące! Niby nic, a tyle się zmieniło.

Pierwsze wspólne tygodnie nie były łatwe. Nie wiedziałam czemu mały płacze, nie rozumiałam o co mu chodzi. Nie znałam jego niektórych zachowań i na każde jego kwęknięcie zrywałam się na równe nogi ze strachu, że coś mu się stało. Do tego doszedł ból brzuszka, na który prawie nic nie pomagało. Na dodatek nasz syn miał (ma) sporą potrzebę bliskości (najlepiej z mamą 24/7) i noce bywały ciężkie, bo cały czas chciał być przy piersi. Jadł, spał, robił kupe, jadł, spał, płakał, robił kupę, jadł i spał. Brzmi nudno i monotonnie, ale wcale tak nie było. To była dobra lekcja cierpliwości i uświadomienia sobie, że jeżeli wsłuchamy się w potrzeby naszego dziecka, to opieka nad nim wcale nie jest taka trudna.

śpiące pasiaki.

Drugi miesiąc życia naszego dziecka to rewolucja, a podejrzewam, że takich rewolucji czeka nas jeszcze cała masa. Z nieświadomego noworodka, z którym nie ma prawie w ogóle kontaktu, wyrósł chłopczyk, który patrzy na ciebie wielkimi bystrymi oczkami! I to w zaledwie kilka tygodni. To jest niesamowite, że tak mały człowiek potrafi tak się zmienić w miesiąc. Nowych umiejętności Leosia jest cała masa:

1. Nasz syn zaczął się uśmiechać!!!!! I to jest najważniejsza i najfajniejsza zmiana jaka się wydarzyła. Na początku nie wiedziałam, czy to grymas, czy to wstęp do płaczu czy może nieśmiały uśmiech, ale z każdym dniem wychodziło mu to coraz lepiej. Jest piękny, uroczy i najcudowniejszy (wiadomo).

Zadowolony majsterkowicz.

2. Przestał (ODPUKAĆ!!!!!!!) boleć brzuszek. Matko jedyna, jak sobie przypomnę jego płacz i kolor jego buzi, gdy krzyczał już drugą godzinę.... Dzięki Bogu na razie jest spokój. Leoś przyjmuje cały czas probiotyki, często masuję mu brzuszek i dawno nie było już brzuszkowej awantury. Wszyscy są szczęśliwsi.

3. Nasze dziecko wprowadziło się do naszego łóżka. Na początku po karmieniu odkładałam go do jego łóżeczka, ale efekt był taki, że ja nie zdążyłam się nawet przykryć kołdrą, a on już znowu chciał do mnie. Teraz śpi razem z nami, karmię go na leżąco, dzięki czemu możemy się przytulać całą noc. Mój mąż co prawda wyprowadził się na chwilę na kanapę, ale już do nas wrócił. :)

Weekendzik.

4. Śpimy nawet 3 godziny ciągiem! Raz nawet się zdarzyło, że przespał całą noc. Głupek ze mnie, bo myślałam, że tak już zostanie :D Szybko się okazało, że to był tylko jednorazowy wybryk. 

5. Rozumiem o co mu chodzi. W pierwszych tygodniach jego płacz był jedną wielką zagadką. Płakał dużo, tylko pytanie dlaczego? Nie miałam pojęcia jak mu pomóc, bo po prostu go nie rozumiałam. Teraz mogę powiedzieć, że rozgryzłam już troche tego cwaniaczka i gdy zaczyna płakać, zazwyczaj wiem co powinnam zrobić, żeby przestał. Inaczej płacze gdy jest głodny, inaczej gdy się zafajda, inaczej gdy po prostu potrzebuje towarzystwa.

1. Zadowolony pingwin. 2. Pingwin filozof.

6. Nasz dzień stał się bardziej regularny. Mogę MNIEJ WIĘCEJ zaplanować nam czas. Leoś jest bardziej przewidywalny i "elastyczny". Pierwsze tygodnie były w 100 procentach podporządkowane jemu, a teraz mogę dodać troche własnej inwencji twórczej. Wcześniej godzina spaceru była ściśle uzależniona od jego drzemek i jedzenia, teraz jestem w stanie choć trochę to kontrolować.

7. Podnosi łepek z podłogi! Namęczy się przy tym strasznie, nasapie i nastęka, ale podniesie. Chyba nawet mu się to podoba, bo zdecydowanie więcej widać z tej perspektywy. Mimo wszystko w leżeniu na brzuszku wytrzyma max minutę - nerwus straszny.

Lekko nie jest!

8. Pojawiły się MOMENTY, podczas których Leoś leży SAM, nie płacze i nic ode mnie nie chce :) Kładę go na macie, stawiam obok stojak z wiszącymi zabawkami i (w zależności do jego humoru) mam jakieś 10-30 minut spokoju.

9. Nasz chłopak rośnie jak na drożdżach. Matko, ale jak!!!! Urodził się z masą 2700g, teraz waży powyżej 5000 g. Na początku rozmiar 56 był dużo za duży, a dziś ma na sobie bodziaka 68 (całe szczęście jest jeszcze troche za luźny).

Nie, to nie są stopy Szreka, To stópki Leosia.

10. Ten człowiek GADA! Na razie GU i GI, ale nie ma piękniejszych słów.

Ale żeby nie było tak cukierkowo...

Powiedzcie mi, jak to jest możliwe, że mój mąż NIE SŁYSZY, że Leon w nocy płacze? Kiedy Kamil rano wstaje i z uśmiechem na ustach mówi do mnie "ale Leoś dziś ładnie spał" to się zastanawiam, czy on robi sobie ze mnie jaja, czy on tak na serio? Jak to ładnie spał???? Wstawał 5 razy na jedzenie, po czym o 4:30 stwierdził, że już jest wyspany. Nie określiłabym tego "ładnie spał". Ładnie to spał Kamil, ale na pewno nie Leoś.

Mogłabym w tym czasie mieć chwilę oddechu, ale wolę się na niego gapić :D

Dlaczego Leon uspokaja się tylko u mnie? Przecież jakiś czas temu nie robiło mu różnicy czy nosi go na rękach babcia, tata czy ja. Ostatnio mu się odwidziało i beczy do momentu, aż JA go wezmę na ręce. 5 sekund przytulania i kolega jest już w świetnym nastroju. Naprawdę to miłe, że tak mnie potrzebuje, ale ja też potrzebuję chwilę pobyć sama. I nie mówię tu o jakiś wielkich rzeczach, typu pójście na paznokcie :) tylko o wzięciu prysznica. Ostatnio wyszłam na kijki, po 25 minutach Kamil dzwoni, czy mogę już wracać, bo on go nie może uspokoić... Nie wiem jak to zrobimy, ale trzeba to zmienić!!!

Oprócz tego syf w domu, wiecznie niepozmywane gary, brak ugotowanego obiadu, wszędzie pranie i brudne ciuchy, śmierdzące pieluchy, obolałe cycki i rana na brzuchu, wory pod oczami i brak czasu na podrapanie się po tyłku. POLECAM WSZYSTKIM, NIE MA NIC LEPSZEGO!!! Po najbardziej nieprzespanej nocy, wystarczy Leosia uśmiechnięte "GU" i ja już mam full energii na kolejną jazdę bez trzymanki :)

Przejście do sekcji sklep

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj