Szukaj

Lanolina i bolesne karmienie piersią.

Marysia, 10 grudzień 2019
Lanolina i bolesne karmienie piersią.

Będąc w ciąży miałam niewiele obaw dotyczących macierzyństwa. Może to głupie, może powinnam brać wszelkie scenariusze pod uwagę, ale starałam się nie wymyślać sobie w głowie problemów i niepotrzebnie nakręcać. Był jednak pewien temat, który mnie rzeczywiście martwił, a było to karmienie piersią. Bałam się, że nie będę miała mleka, a bardzo mi zależało, żeby karmić naszego syna naturalnie. Od razu po jego narodzinach okazało się, że problem ten mnie ominął, ale nie przewidziałam innego – również związanego z naturalnym karmieniem. Ból piersi. I nie mówię tu o nawale pokarmu, który występuje w pierwszych dniach po porodzie i faktycznie jest bardzo bolesny. Leoś od razu ładnie złapał pierś, jadł i miał spory apetyt. Nie mieliśmy problemów z przystawieniem. Nasz synek bardzo szybko przybierał na wadze i już po kilku dniach osiągnął swoją wagę urodzeniową (masa dziecka po urodzeniu spada). Powiem więcej, bardzo szybko podwoił swoją masę urodzeniową hehe co wzbudzało wielki podziw naszej położnej i oznaczało, że Leoś efektywnie ssie i się najada (nie przejada, tylko NAJADA, upędzając pytania). Jednak minęło kilka tygodni i nagle ni stąd ni zowąd Leon zrobił z moich piersi p o b o j o w i s k o (to naprawdę łagodnie powiedziane). Krew się lała strumieniami, dosłownie. Miałam wrażenie, że ktoś mnie rozcina nożem na żywca albo przynajmniej wypruwa żyły. Ból koszmarny, nie do opisania. Ja ryczałam na samą myśl, że muszę go nakarmić... Ja płakałam, on płakał, krew się lała. Moje brodawki były pourywane z każdej możliwej strony, a karmienie po prostu stało się baaardzo trudne, a wręcz niemożliwe. Jeżeli dziecko je mleko i krew, to tu jest coś mocno nie tak. Do tego wszystkiego doszło zapalenie piersi i gorączka, bo przez to, że rzadziej Leosia karmiłam, to zrobił mi się zastój. Szkoda gadać. Skontaktowałam się z położną Kasią, która uratowała mi życie(!!!), bo byłam na granicy załamania. BARDZO mi zależy na karmieniu piersią, a tu nagle takie coś. Zaczęłam odciągać pokarm laktatorem (co również było strasznie bolesne, ale jednak ciut mniej niż w trakcie karmienia piersią) i karmiłam synka z butelki. Wiem, że to się wyda dziwne, ale gdy go zobaczyłam z tą butlą to myślałam, że mi pęknie serce. Wiem, że to było chwilowe i niezbędne. Ale karmienie piersią to nie tylko zaspokajanie głodu dziecka. To niesamowita bliskość między mną a Leosiem, zalałam się łzami gdy jej nam zabrakło (z moich opisów wynika, że moje macierzyństwo polega na ciągłym płaczu heheh). Poza odciąganiem pokarmu, smarowałam brodawki swoim mlekiem i bardzo dużo wietrzyłam hehe (zasłony na okna i chodziłam pół nago po domu). Stosowałam również lanolinę do smarowania brodawek. Powiem Wam, że te zabiegi to nie jest żadne odkrycie Ameryki, ale zdziałały CUDA. Moja jedna pierś zagoiła się w ciągu jednego dnia!! intensywnej kuracji, a naprawdę było tam trochę roboty :-) Druga, bardziej rozorana potrzebowała więcej czasu, ale wszystko poszło zaskakująco sprawnie.

Przy okazji tego tematu, chciałabym przedstawić Wam kilka preparatów do pielęgnacji brodawek podczas karmienia piersią. Na rynku jest ich sporo, ale w mojej opinii tylko kilka z nich jest wartych uwagi. Najważniejszym aspektem, którym powinniśmy kierować się przy wyborze jest SKŁAD. Wybierajmy tylko te maści, które zawierają 100 % lanoliny. Bez żadnych dodatków i ulepszaczy.

Lanolina jest woskiem zwierzęcym, otrzymywanym na drodze oczyszczania wełny owczej. Mówiąc krótko, jest to mieszanina steroli (np. cholesterolu) z estrami kwasów tłuszczowych. Lanolina ma kolor miodowy, ma gęstą konsystencję i charakterystyczny zapach.

Dzięki za lanolinę!
Dzięki za lanolinę!

Jakie cudowne właściwości ma lanolina? Otóż...

  • Swoją budową przypomina lipidową warstwę naskórka, dzięki czemu chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami.
  • Ułatwia substancjom odżywczym wnikanie w głąb skóry.
  • Ułatwia oczyszczanie rany, łagodzi stan zapalny i przyspiesza proces gojenia.
  • Utrzymuje odpowiedni poziom wilgoci na powierzchni rany, tworząc optymalne środowisko dla procesu gojenia.
  • Chroni naskórek, zapobiega nadmiernej utracie wody, nawilża i uelastycznia.

To tylko niektóre właściwości, ale sami widzicie, że lanolina jest wręcz stworzona do pielęgnacji brodawek sutkowych. Jeżeli chcemy ją stosować prewencyjne, aby zapobiec ewentualnym podrażnieniom, wystarczy posmarować brodawki raz na jakiś czas (raz dziennie, raz na dwa dni). Natomiast gdy chcemy wyleczyć poranione brodawki, należy ją stosować po każdym karmieniu bądź częściej. Pamiętajmy, aby przed nałożeniem lanoliny umyć dokładnie ręce, zwłaszcza gdy stosujemy ją na ranę, aby zapobiec ewentualnym zakażeniom. Wystarczy wycisnąć niewielką ilość lanoliny (ziarenko grochu), rozgrzać ją nieco w palcach i rozsmarować na brodawce. Tak jak wspomniałam wcześniej, wybierajmy maści JEDNOSKŁADNIKOWE, czyli 100 % lanoliny. Pamiętajmy, że z tej brodawki potem je nasze dziecko. Ograniczmy skład do minimum, naprawdę w tym przypadku im więcej, tym GORZEJ. Dodam od siebie, że obecność konserwantów czy innych super regenerujących składników w maściach mnie nawet nie dziwi. Dziwi mnie natomiast obecność takich hitów, jak na przykład glukoza. Naprawdę nie mam pojęcia co ma na celu dodawanie glukozy jednowodnej do maści na poranione brodawki. Jedną z przypadłości matek karmiących jest grzybica. Glukoza to cukier. Cukier to pożywka dla grzybów. Producenci takich maści twierdzą, że glukoza w odpowiednim stężeniu hamuje rozwój bakterii, ale niestety zapomnieli chyba o grzybicy, która jest bardzo częstą dolegliwością matek karmiących.

Całe szczęście mamy na rynku kilka maści o dobrym składzie, czyli mówiąc krótko – czystą lanolinę. Oto one:

 ZIAJA Mamma Mia, Lano-maść


Medela, Purelan 100


 Lansinoh, HPA Lanolin


Multi-Mam, Lanolin



 AlphaNova Sante, lanolina 100%


Ze wszystkich znalezionych przeze mnie preparatów polecanych na brodawki sutkowe, tylko te powyższe zawierają czystą lanolinę. Jak sami widzicie, wcale nie ma ich tak dużo. Każde inne ulepszone i wybajerzone smarowidła w mojej opinii nie są warte uwagi. Osobiście stosuję lanolinę firmy Ziaja i jestem z niej zadowolona. Nie dajcie się też nabrać na chwyty marketingowe różnych producentów. Naprawdę mała tubka czystej lanoliny nie powinna kosztować 60 zł. Nie ma w nich NIC co byłoby warte tyle pieniędzy. No chyba, że jakieś extra opakowanie, ale od extra opakowania nie przestaną boleć piersi.

Podsumowując, karmienie piersią jest cudowne, ale jednocześnie koszmarnie trudne. Ile ja łez już wylałam :-) szkoda gadać! Pamiętajcie, że kryzysy w trakcie karmienia są normalne i prawdopodobnie większość matek je przeżywa. Ja jestem bardzo nastawiona na naturalne karmienie i nie wiem co by się musiało stać, żebym z tego zrezygnowała. Na razie poharatane do krwi piersi mnie nie zniechęciły, oby tylko nie przytrafiło się nic gorszego (może być gorzej??). Całe szczęście jest kilka dostępnych preparatów i prostych zabiegów, które naprawdę mogą zdziałać cuda. Stosujmy je, wietrzmy piersi, smarujmy i cieszmy się momentami, gdy nic nie boli.  :-)

Przejście do sekcji sklep

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj