Szukaj

Ciąża z perspektywy.

Marysia, 16 luty 2020
Ciąża z perspektywy.


Gdy myślę dziś o mojej ciąży to mam mieszane uczucia. Jest kilka rzeczy, których bym nie chciała ponownie przeżywać, ale też całe mnóstwo fajnych wspomnień. Jestem w chwili obecnej mamą pięciomiesięcznego słodkiego człowieka, więc na pewne rzeczy zdążyłam już spojrzeć z dystansu. Poniżej wrzucam szybki skan tego 9-miesięcznego okresu. Czego mi brakowało w ciąży? A za czym dziś tęsknię? Czytajcie niżej.

Wbrew powszechnie panującej opinii, że ciąża to tylko radość i jednorożce, aż strach napisać, że może być inaczej. Nie będę w tym wpisie zagłębiać się w szczegóły, bo nie o tym chcę dziś pisać, niemniej przedstawię wam kilka tematów, za którymi trochę tęskniłam i których wypatrywałam z łezką w oku.

  1. Moje sprawne ciało. Jasna sprawa, że ciąża to nie czas na bycie fit, czy bieganie maratonów. Ja przed ciążą byłam bardzo aktywna, ale bynajmniej nie wynikało to z faktu, że chciałam być piękna i zgrabna (może trochę), a raczej zależało mi, aby moje ciało nie było dla mnie ograniczeniem. Nie wyobrażam sobie sytuacji,że nie mogę podbiec na autobus bo mam zadyszkę i kolkę albo nie jestem w stanie wejść na 3 piętro po schodach z torbą zakupów. Ciąża mocno ograniczyła moje możliwości fizyczne. Na początku, zanim się roztyłam hehehe, miałam spore problemy z oddechem i miałam zadyszkę od siedzenia na kanapie!!! To było mega dziwne, ale serio nie mogłam się wysłowić bo brakowało mi tchu. Potem jak już byłam gruba to też było ciężko, a apogeum mojej nieudolności nastąpiło, gdy mój 7 letni siostrzeniec zapinał mi sandałki, bo ja nie byłam w stanie się schylić. :D :D
  2. Moje ciuchy. W ciąży przytyłam 18kg i uważam, że to imponujący wynik. :D Nie będę nikogo oszukiwać, że jadłam tylko warzywa i popijałam wodą, bo wcale tak nie było :p ( nie żałuję :p) Doprowadziło to do sytuacji, że zaczęłam chodzić w ciuchach mojego męża i one PASOWAŁY!!! Bywały nawet sytuacje, że kłóciliśmy się kto dziś zakłada ulubiona koszulkę hehehe. Wiem, że ciąża to nie jest najlepszy czas na konkurs miss Polonia, ale są pewne granice. Umówmy się, żadna z nas nie chce wyglądać jak swój własny mąż, a ja tak wyglądałam.
  3. Spokój. Ciąże są różne, historie są różne. Moja historia była taka, że przez całą ciążę bałam się czy wszystko z moim dzieckiem jest okej. Niektóre dziewczyny cieszą się na samą myśl o kolejnej wizycie u ginekologa i USG, a ja przed każdą wizytą stresowałam się jeszcze mocniej. Bałam się cieszyć ciążą i trochę zazdrościłam innym dziewczynom, że dla nich to taki beztroski czas. U mnie było daleko do beztroski i choć starałam się tego nie okazywać, to moja ciąża była dla mnie mocno obciążającym psychicznie okresem.
  4. Mój mózg. Nie wiem czy on jeszcze do mnie kiedyś wróci, ale odkąd tylko wykształciła się pępowina, miałam wrażenie, że z każdym dniem coraz więcej szarych komórek przez nią bezpowrotnie WYPŁYWA. Na zdrowie Leosiu!
  5. Alkohol :) brzmi to co najmniej dziwnie, ale już tłumaczę. Większość mojej ciąży przypadła na okres wiosenno-letnio-GRILLOWY. Czy wyobrażacie sobie grilla bez piwka owocowego? :)

Żeby już nie smęcić, zmieniamy stronę. Poniżej opowiem o kilku rzeczach, których wspominam bardzo miło.

  1. Mogłam jeść nie przejmując się wywalonym bebzonem i wzdętym brzuchem, bo po prostu byłam gruba :D Ten punkt nie potrzebuje komentarza :)
  2. Ludzie byli dla mnie megaaaa mili. Zagadywali na ulicy, puszczali w kolejce, pomagali nosić zakupy, interesowali się. Pani w warzywniaku codziennie pytała jak się czuję, a pani z piekarni oglądała zdjęcia USG. Z dniem porodu to wszystko się skończyło :D Rozumiem, że już nie widać brzucha, ale po prostu maksymalnie fascynuje mnie to zjawisko, że gdy kobieta jest w ciąży to wszyscy na nią chuchają i dmuchają, a gdy tylko urodzi, wszystko się kończy. Wszyscy skupiają się na dziecku i nikt już nie pyta jak TY się czujesz. Rozumiem,że niemowlak jest słodki i pachnący ale to życie kobiety właśnie diametralnie się zmieniło. :)
  3. Bezkarne drzemki w ciągu dnia. Ile ja bym teraz za to dała!!! A mówili, wyśpij się na zapas :p
  4. Mogłam wyglądać jak lump :D Rozumiecie o co chodzi? I tak z założenia wyglądałam źle i chodziłam w ciuchach męża, czułam się mocno średnio atrakcyjna hehe, więc po prostu wzięłam to na klatę, gorzej być nie mogło, więc paradowałam po mieście w klapkach i t-shirtach męża. Królowa stylu. Oczywiście to było fajne tylko wtedy, gdy miałam dobry humor, bo gdy był zły to byłam przez to wściekła :p Po prostu kobiety w ciąży mają przyzwolenie na to, aby wyglądać źle - jakbym teraz się tak ubrała to wszyscy by się popukali w głowę :p
  5. Brzuch. Kopniaki Leona spędzały mi sen z powiek, myślałam momentami, że dostanę szału, zwłaszcza że kopał głównie w żołądek i pęcherz i najlepiej w momencie, gdy chciałam iść spać. Ale fajnie było czuć jego ruchy, wiedzieć że ON TAM JEST. Teraz mam go obok, też jest świetnie, ale uczucie, że w tobie rozwija się inne życie jest nie do podrobienia.

Wpis trochę na poważnie, a trochę dla śmiechu, ale tak to właśnie było. Podzielcie się swoimi przemyśleniami. Jak wspominacie ciążę? Był to okres beztroski czy jednak nie wszystko było takie kolorowe? A może jest coś, co was w ciąży denerwowało, a teraz z perspektywy czasu za tym tęsknicie?

Pozdrawiam was!!!

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj