Szukaj

12 faktów na temat smoczków. Nasz wróg czy przyjaciel?

Marysia, 15 październik 2019
12 faktów na temat smoczków. Nasz wróg czy przyjaciel?

Każda mama ma swoje własne wyobrażenia na temat macierzyństwa. Problemów, nad którymi trzeba się zastanowić jest sporo: Spać razem czy osobno? Karmić piersią? Przecież to boli. Może jednak mleko modyfikowane? Chusta czy nosidło? No i czy zakładać tę nieszczęsną czapeczkę?? Zastanawiamy się i analizujemy przez 9 miesięcy, w końcu podejmujemy decyzję. A potem rodzi się nasz niemowlak i okazuje się, że cały nasz misterny plan legł w gruzach :) Żartuję, oby nie! Oby u was wszystko było tak, jak sobie „wymarzyłyście”. Ale mimo, że mój syn ma dopiero kilka tygodni, ja JUŻ WIEM, że moje założenia to jedno, a rzeczywistość to drugie. :)

Smoczek był dla mnie kwestią w ogóle poza obszarem moich zainteresowań. Dla mnie było JASNE, że Leoś nie będzie używał smoczka. Nie i koniec. Wady wymowy, wady zgryzu, no way. Wystarczy, że ja noszę aparat ortodontyczny już prawie 3 lata, a Kamil ma krzywo ustawioną szczękę :) Po co mam to fundować Leonowi? Jednak po raz kolejny życie mnie wgniotło w fotel :) Leoś ma małe problemy z brzuszkiem i, mówiąc wprost, jak nie puści bąka po jedzeniu to bardzo płacze. BARDZO płacze. Czasami pomoże masaż brzuszka, a czasami (zdecydowanie częściej) nic nie pomaga. Mój pierwszy macierzyński upadek nastąpił 2 tygodnie po porodzie. Szybko :) Ale gdy miałam do wyboru słuchać jego płaczu, który powodował, że pękało mi serce, albo podać mu na chwilę smoczek, to bez zastanowienia wybrałam to drugie. Całe szczęście mieliśmy w domu jedną sztukę, którą dostaliśmy w szkole rodzenia. Chwała Bogu, bo mi nawet przez myśl nie przeszło, żeby kupić chociaż jeden „w razie czego”! Sam fakt, że dałam mu ten kawał silikonu do buzi spowodował, że się pobeczałam i potem go przepraszałam trzy dni. No bo jak, jakiś silikonowy twór w buzi ma mu zastąpić mnie?!?! Porażka. Przeżywałam to strasznie, a jak się okazało, Leon smoczkiem w ogóle nie był zainteresowany. Wypluwa go i płacze jeszcze bardziej. No cóż. Podobno trzeba przetestować ileś różnych, zanim się trafi na ten jeden idealny, ale nie wiem czy chcę to robić. Na razie radzimy sobie jakoś bez niego, ale nie ukrywam, że z bólem serca zaopatrzyłam się w jeszcze dwie sztuki..

Odkładając emocję na bok, przytoczę kilka smoczkowych faktów.

Na początku warto zaznaczyć, że maluch może ssać pierś na dwa różne sposoby. Pierwszy – ssanie odżywcze – ma na celu pobranie pokarmu z piersi, żeby się po prostu najeść :) Jest to dla dziecka dość ciężka praca językiem, maluch często się przy tym męczy. Drugi sposób – ssanie nieodżywcze – polega na zupełnie innym ruchu buzią. Występuje albo przed albo po ssaniu odżywczym. Widać wyraźnie, że dziecko mniej się męczy, mniej rusza buzią, nie słychać charakterystycznego połykania pokarmu. Ja doskonale widzę po Leosiu kiedy je, a kiedy sobie po prostu ciamka :p Często przy tym zasypia. Sam fakt ssania zaspokaja u dziecka nie tylko głód, ale również daje mu poczucie bezpieczeństwa , pozwala mu opanować emocje i się uspokoić. Dzieci lubią ssać. Albo pierś, albo swój kciuk, albo właśnie smoczek…

FAKTY:

  1.  Pamiętajmy, że jeżeli dziecko ma silną potrzebę ssania, a my nie jesteśmy w stanie trzymać go przy piersi 24h/dobe to lepszy smoczek niż jego własny kciuk. Kciuk powoduje większe odkształcenia w buzi. Poza tym, smoczka możemy się pozbyć i oduczyć jego używania, a kciuka raczej nie wyrzucimy. :)
  2.  Logopedzi zgodnie twierdzą, że smoczki przyczyniają się do wad wymowy. To jest fakt i tu nie ma z czym dyskutować. Jednak wszyscy wiemy, że cukier szkodzi, a i tak jemy ciasteczka. Jesteśmy również świadomi, że siedzący tryb życia jest niezdrowy, a i tak nikomu się nie chce ruszyć tyłka i przebiec 5km. Nie można takich rad traktować zero-jedynkowo. Nic nie jest czarne albo białe. Mając świadomość konsekwencji, łatwiej jest dostosować te rady do naszego prywatnego życia i naszej sytuacji.
  3.  Smoczka lepiej używać, gdy ustabilizuje się laktacja. Smoczek wymusza na maluchu trochę inny sposób ssania. W pierwszych tygodniach dziecko naprawdę potrzebuje spędzać dużo czasu przy piersi. Tak jak wspomniałam wcześniej, zaspokaja w ten sposób głód, jak również potrzebę bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Poza tym, gdy dziecko ssie, pierś pobudzana jest do dalszej pracy i produkcji mleka. Amerykańska Akademia Pediatrii mówi,że lepiej nie podawać smoczka do 3-4 tygodnia życia, czyli do momentu ustabilizowania laktacji. Ja wymiękłam po 2 tygodniach (całe szczęście Leoś jest mądrzejszy ode mnie i nie chce tej gumy w buzi). Smoczek używany z głową może nas jednak nieco odciążyć, nie zaburzając jednocześnie laktacji.
  4.  Jeśli już się zdecydujemy na smoczek, to warto go dopasować do dziecka, a nie kierować się kolorem lub fajnym wzorkiem :) Należy zwrócić uwagę na rozmiar i materiał z jakiego jest wykonany. Smoczek musi mieć tarczę większą niż usta dziecka oraz dziurki do wentylacji. Wybierajmy smoczki bez BPA oraz takie, które posiadają niezbędne atesty. Nie zaleca się smoczków kauczukowych, które są bardziej miękkie i mają specyficzny smak. Smoczki lateksowe częściej powodują alergie. Najlepiej wybrać smoczek silikonowy. Neurologopedzi polecają zazwyczaj smoczki fizjologiczne (symetryczne). Istnieją również smoczki anatomiczne, które mają ścięty czubek oraz okrągłe.
  5.  Nie dawajmy smoczka, gdy dziecko tego nie potrzebuje tj. gdy jest wesołe, bawi się i śmieje i jest po prostu „grzeczne” (Nie lubię tego sformułowania. Jak niemowlak może być niegrzeczny??). Pamiętajmy, że dziecko poznaje świat m.in. przez wkładanie przedmiotów do buzi. Gdy zamkniemy mu usta smokiem, zabieramy mu tę możliwość.
  6.  Kiedy najlepiej podawać smoczek? Moim zdaniem tylko w sytuacjach awaryjnych. Gdy dziecko jest najedzone, ma czystą pieluchę, a wciąż płacze, a my nie wiemy kompletnie dlaczego – wtedy podałabym smoczek. Amerykańska Akademia Pediatrii twierdzi, że używanie smoczka powinno być ograniczone do niezbędnego minimum.
  7.  Nie maczajmy smoczka w żadnych płynach, pokarmach itp.
  8.  Co ważne! Smoczki należy często myć, sterylizować oraz wymieniać.
  9.  Wydaje się to oczywiste, ale może dodam, że nie należy przyczepiać smoczka tasiemkami i sznureczkami do rączki, szyi albo do łóżeczka.
  10. Smoczka można również używać przy usypianiu malucha, żeby go uspokoić i wyciszyć (Leon i tak zasypia tylko przy piersi, nie da się nabrać na jakąś silikonową imitację :)). Kiedy dziecko wypluje smoczek po zaśnięciu – nie wkładajmy go z powrotem.
  11.  Nie wkładajmy smoczka na siłę. Gdy dziecko go wyraźnie nie chce, denerwuje się i wypluwa go przy naszych próbach wsadzenia do buzi – odpuśćmy. Możemy wtedy postarać się uspokoić trochę naszego malucha i spróbować ze smokiem jeszcze raz bez nerwów.
  12.  Kiedy odstawić smoczek? Nie ma konkretnych wytycznych. Najbardziej przemawia do mnie teoria, aby zrobić to przed skończeniem 1 roku życia. Zazwyczaj w tym czasie dziecko jest karmione jeszcze piersią, więc łatwiej będzie mu pożegnać się z tym silikonowym przyjacielem.

Najważniejszy wniosek ze smoczkowych dywagacji brzmi następująco:

Jeśli nie musimy – nie dawajmy dziecku smoczka. A o tym, czy jest taka potrzeba czy nie, decyduje mama i dziecko.

Uważam, że nie ma co biczować się na siłę. Jeżeli wiemy, że smoczek uratuje sytuację, to podajmy go na chwilę. Przecież nasze dziecko nie siedzi z nim w buzi przez cały dzień (mam nadzieję). 10 minut dziennie nie spowoduje katastrofy w jego buzi, a może znacznie ułatwić nam życie. Maluch przy piersi to słodki widok, ale gdy taka sesja trwa już trzecią godzinę, a ty naprawdę musisz w końcu zrobić siku, to smoczek może okazać się naszym wybawieniem. :)

Przejście do sekcji sklep



BIBLIOGRAFIA:

1. Kwartalnik laktacyjny, nr 2, czerwiec-wrzesień, 2014.

2. American Academy of Pediatrics. Breastfeeding and the use of human milk. Pediatrics. 2012;129(3):827-842.


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj